Noriet z Sądu: Wyrok Sądu Okręgowego – odszkodowanie i zadośćuczynienie – potrącenie pieszego

27 lipca, 2016

Prezentujemy Państwu najciekawsze wyroki z dziedziny prawa odszkodowań (oczywiście w wersjach zanonimizowanych), które uzyskaliśmy dla naszych Klientów. Mamy nadzieję, że zapoznanie się z przykładowymi rozstrzygnięciami pomoże Państwu w podjęciu decyzji o skierowaniu Państwa sprawy na drogę sądową.

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 28 kwietnia 2015 r.

Sąd Okręgowy w Warszawie II Wydział Cywilny w składzie następującym:

Przewodniczący               SSR del. Eliza Kurkowska

Protokolant                        Anita Piłatowicz

po rozpoznaniu w dniu 14 kwietnia 2015 r. w Warszawie na rozprawie sprawy z powództwa M… S…

przeciwko P… Z… U… Spółce Akcyjnej w Warszawie o zapłatę

  1. zasądza od   P… Z… U…        Spółki Akcyjnej w Warszawie na rzecz M… S… kwotę 61 000 zł (sześćdziesiąt jeden tysięcy złotych) wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 28 sierpnia 2012 r. do dnia zapłaty;
  2. oddala powództwo w pozostałym zakresie;
  3. zasądza       od   P… Z… U…        Spółki Akcyjnej w Warszawie na rzecz M… S… kwotę 1574,12 zł (jeden tysiąc pięćset siedemdziesiąt cztery złote i 12/100) tytułem zwrotu kosztów procesu;
  4. zasądza od    P… Z… U…       Spółki Akcyjnej w Warszawie na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Warszawie kwotę 4 144,93 zł (cztery tysiące sto czterdzieści cztery złote i 93/100) tytułem kosztów sądowych tymczasowo poniesionych przez Skarb Państwa;
  5. nakazuje pobrać od M… S… z zasądzonego w punkcie I roszczenia na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Warszawie kwotę 1 631,17 zł (jeden tysiąc sześćset trzydzieści jeden złotych i 17/100) tytułem kosztów sądowych tymczasowo poniesionych przez Skarb Państwa.

 

 

Sygn. akt

 Uzasadnienie

Pozwem z dnia 18 stycznia 2014 r. (data nadania przesyłki na poczcie k. 37) złożonym w Sądzie Rejonowym dia Warszawy-Śródmieścia w Warszawie, M… S… wniosła o zasądzenie od P… Z… U… S.A. z siedzibą w Warszawie na swoją rzecz kwoty 70 000 zł wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 22 marca 2007 r. do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz o ustalenie odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości. Powódka wniosła również o zwolnienie od kosztów sądowych w całości oraz o zasądzenie od pozwanego kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.

Uzasadniając swoje stanowisko, powódka wskazała, iż w wyniku wypadku drogowego z dnia 28 października 2006 r. doznała szczegółowo opisanych obrażeń ciała, które uzasadniają przyznanie jej dochodzonego zadośćuczynienia (pozew k. 1-4v).

Postanowieniem z dnia 26 lutego 2014 r. Referendarz sądowy Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie zwolnił powódkę od kosztów sądowych w całości

(postanowienie k. 38).

W odpowiedzi na pozew z dnia 16 kwietnia 2014 r. pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości oraz o zasądzenie kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Motywując swoje stanowisko pozwany zakwestionował powództwo co do wysokości. Podniósł, iż pozwany przyjął odpowiedzialność za zdarzenie, a dotychczas wypłacona powódce kwota (9 000 zł) stanowi adekwatne zadośćuczynienie w stosunku do doznanej krzywdy. Powódka nie wskazuje jak wygląda jej aktualny stan zdrowia i jakie są skutki wypadku, które odczuwa do dnia dzisiejszego (iodpowiedź na pozew k. 51-51v).

Pismem z dnia 22 września 2014 r., powołując się wnioski zawarte w opinii biegłego, powódka rozszerzyła żądanie pozwu o kwotę 15 000 zł (pismo powódki k. 132-132v).

Postanowieniem z dnia 20 stycznia 2015 r., Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie stwierdził swoją niewłaściwość rzeczową w zakresie sprawy o zapłatę i przekazał w tej części sprawę do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Warszawie

(postanowienie SR dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie k. 177).

W dalszym toku postępowania strony podtrzymały dotychczasowe stanowisko.

Sąd Okręgowy ustalił, co następuje:

W dniu 28 października 2006 r. M… S…, gdy na przejściu dla pieszych przechodziła przez jezdnię, została potrącona przez samochód. Posiadacz samochodu, który potrącił M… S… był ubezpieczony w zakresie odpowiedzialności cywilnej w P… Z… U… SA w Warszawie (okoliczność niesporna – pisma P… Z… U… k. 13,23,24).

Z miejsca wypadku M… S…została przewieziona transportem sanitarnym do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Powiatowego w Mrągowie. Badanie CT odcinka szyjnego kręgosłupa wykazało: niestabilne złamanie obu nasad łuku C3 z przemieszczeniem górnej części kolumny kręgosłupa ku przodowi, bez jednoznacznych cech ucisku worka oponowego, złamanie z odłamaniem fragmentu kostnego wyrostka poprzecznego lewego C2 mniej nasilone po stronie prawej, złamanie żebra I po stronie prawej, badanie wykazało również drobny fragment kostny w okolicy uszkodzonej nasady łuku C3 po stronie lewej przy worku oponowym, nie wykluczono niewielkiego nadłamania podstawy zęba obrotnika. W trakcie badania stwierdzono, iż pacjentka jest pod wpływem alkoholu. W dniu 29 października 2006 r. M… S… została przewieziona do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Przyjęto ją do Oddziału Chirurgii Ortopedyczno-Urazowej z rozpoznaniem obustronnego złamania łuku kręgu C3 z podwichnięciem C2-C3, złamania obu wyrostków poprzecznych kręgu C2, złamania I żebra po stronie prawej. Tego samego dnia został jej założony wyciąg na czaszkę. Zastosowano również leczenie farmakologiczne. W dniu 2 listopada 2006 r. M… S… była leczona operacyjnie – dycsekomia C2-C3 ze stabilizacją złamań C2-C3 płytką LFC. Po zabiegu założono jej kołnierz ortopedyczny. M… S… została wypisana ze szpitala w dniu 8 listopada 2006 r. z zaleceniem zdjęcia szwów w miejscu zamieszkania w dniu 13 listopada 2006 r., noszenia kołnierza ortopedycznego szyjnego przez okres sześciu tygodni, dalszego leczenia w poradni ortopedycznej oraz przyjmowania leków: fraxiparine 1 x 0,4 ml sc przez 6 tygodni od zabiegu operacyjnego, meloksam 15 mg 1 x 1 tabl. W wypisie stwierdzono, iż zdolność do pracy zostanie przywrócona po 3 miesiącach (karta informacyjna Szpitala Powiatowego w Mrągowie k. 14, wynik badania tomografii komputerowej k. 15, karta informacyjna Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie k. 16-17, opinia biegłego neurologa W… N… z dnia 16 lipca 2014 r. k. 105-106, opinia biegłego chirurga-ortopedy S… D…  z dnia 2 września 2014 r. k. 116-117).

M… S… urodziła się w 1977 r., ma wykształcenie podstawowe. Ukończyła kurs krawiecki. Przed wypadkiem pracowała jako szwaczka w zakładzie krawieckim W chwili wypadku była w nieformalnym związku z Ł… B…. Miała wówczas trójkę dzieci, dwoje z pierwszego związku, jedno z Ł… B…. M… S… przed wypadkiem nie miała problemów zdrowotnych. W chwili wypadku M… S… miała 29 lat. W wyniku wypadku doznała wieiomiejscowych obrażeń: urazu kręgosłupa szyjnego ze złamaniem łuku kręgu C3, podwichnięciem C2-C3, złamania obu wyrostków poprzecznych kręgu C2 oraz złamania I żebra po stronie prawej. Doznane obrażenia kręgosłupa szyjnego były dość znaczne i wymagały natychmiastowej, specjalistycznej interwencji operacyjnej, zabezpieczającej ruchomość kręgosłupa. Przebieg leczenia specjalistycznego i rehabilitacji, ukierunkowany na ustabilizowanie kręgosłupa i zminimalizowanie skutków ubocznych obrażeń, był prawidłowy. M… S… była hospitalizowana przez 12 dni. Po wyjściu ze szpitala leczyła się w poradni ortopedycznej. Przez 6 tygodni nosiła kołnierz ortopedyczny (karta informacyjna Szpitala Powiatowego w Mrągowie k. 14, karta informacyjna Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie k. 16-17, opinia biegłego chirurga-ortopedy S… D… z dnia 2 września 2014 r. k. 116-117, opinia biegłego psychologa A… G… z dnia 12 listopada 2014 r. k. 146-153).

W trakcie leczenia bezpośrednio po wypadku i przez najbliższych kilka tygodni po nim M… S… wymagała pomocy osób trzecich. Pomoc ta w okresie, kiedy przebywała ona w szpitalu, była zapewniona przez personel medyczny. Po wypisaniu ze szpitala pomoc tego typu była minimalizowana w miarę postępów w usprawnianiu powódki. W wykonywaniu czynności dnia codziennego po wypisaniu ze szpitala pomagał M… S… jej partner Ł… B…, który zajmował się również dziećmi. Przez 6 miesięcy powódka przebywała na zwolnieniu lekarskim. Po tym okresie wróciła na stanowisko prasowaczki w zakładzie krawieckim. Po pewnym czasie M… S… odeszła z pracy.

Od wypadku do chwili obecnej M… S… uskarża się na dolegliwości: drętwienie szyi, zawroty głowy, gdy zbyt mocno przekręci głowę oraz przy dłuższym pochylaniu głowy odczuwa również bóle szyi, skurcze i mrowienia. Od kilku lat powódka nie przyjmuje żadnych leków. Przy przełykaniu pokarmu odczuwa wstawione implanty. W 2010 r. urodziła czwarte dziecko. Opieka nad najmłodszym dzieckiem wymagała częstego schylania, co również sprawiało M… S… ból.

Konsekwencje wypadku, poza występującymi okresowo dolegliwościami bólowymi głowy i szyi, są przede wszystkim natury psychologicznej. Konieczność przechodzenia przez ulicę wywoływała w niej lęk. Z biegiem lat sytuacja się poprawiła, ale M… S… nadal ma obawy przed przechodzeniem przez ulicę. M… S… niejednokrotnie prosiła partnera o pomoc w przejściu przez jezdnię. Największe trudności sprawia jej przekraczanie jezdni w okolicach skrzyżowań lub szerokich jezdni, gdzie ruch jest nasilony, stara się o ile to możliwe oddalić od skrzyżowania, by przekroczyć jezdnię w mniej ruchliwym miejscu. Gdy nie ma wyboru „szuka tłumu, by przejść razem”. Poruszając się po mieście szuka dróg, które są węższe, by pokonywanie jezdni trwało jak najkrócej. Po wypadku nie korzystała z pomocy psychologa lub psychiatry, uznała, że poradzi sobie sama, a lęki związane z przekraczaniem jezdni ustąpią (zeznania świadka Ł… B… k. 78, protokół rozprawy z dnia 28 maja 2014 r. przesłuchanie M… S… k. 79-80. opinia biegłego chirurga-ortopedy S… D… z dnia 2 września 2014 r. k. 116-117, opinia biegłego neurologa W… N… z dnia 16 lipca 2014 r. k. 105-106, opinia biegłego psychologa A… G… z dnia 12 listopada 2014 r. k. 146-153).

Wypadek z 2006 r. nadal wzbudza w M… S… bardzo silne i trudne emocje. Nie poradziła ona sobie psychicznie i emocjonalnie z tym traumatycznym doświadczeniem. Powrót do tego wspomnienia za każdym razem wzbudza silną reakcję emocjonalną, co wskazuje, iż wypadek jest doświadczeniem żywym, obecnym i utrudniającym stabilne i normalne funkcjonowanie. Do chwili obecnej M… S… ma duże trudności ze swobodnym przechodzeniem przez pasy i jezdnię. Nadal pojawia się silna reakcja emocjonalna w postaci dolegliwości somatycznych: zaciśnięcie żołądka, potliwość dłoni, przyspieszone bicie serca, „gula” w gardle, za każdym razem, gdy ma przejść przez jezdnię. Po ośmiu latach od wypadku M… S… nie udało się wrócić do stanu równowagi emocjonalnej, pozwalającej jej w sposób neutralny i zwyczajny przechodzić przez jezdnię. Przez kilka lat starała się robić wszystko co mogła by zapomnieć o doświadczonej traumie, unikała rozmów na temat wypadku, uciekała od pokonywania trudności z tym związanych, starała się nie myśleć o tym wydarzeniu, nie wracać do niego pamięcią.

Po wypadku stała się osoba zamkniętą i bierną, wycofała się z życia towarzyskiego. Stała się typem domatora, z domu wychodzi tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Zmieniło się także jej nastawienie do życia, zmalał jej życiowy optymizm. Stała się osobą pesymistyczną, wzrosła jej skłonność do silnego przeżywania niepowodzeń. Odseparowała się również od znajomych, przestała spotykać się z koleżankami.

M… S… stale przeżywa smutek oraz przygnębienie, występują u niej objawy PTSD (pourazowe zaburzenia stresowe), ma łagodną postać depresji, która pośrednio jest konsekwencją wypadku. Na skutek wypadku zmieniło się jej codzienne funkcjonowanie, zaburzone zostało jej życie społeczne. M… S… aktualnie jest

bezrobotna, skupia się na prowadzeniu domu i wychowaniu najmłodszej córki. Opieka nad córką pomaga zapomnieć jej o lękach (przesłuchanie M… S… k. 80, opinia biegłego psychologa A… G… z dnia 12 listopada 2014 r. k. 146-153)

Bezpośrednio po wypadku M… S… ogolono z głowy wszystkie włosy. Do tej pory nosiła ona długie włosy. Ogolenie głowy wywołało u niej poczucie wstydu. Aktualnie M… S… ma długie włosy. W wyniku przeprowadzonej operacji ustabilizowania złamanego odcinka kręgosłupa szyjnego powódka ma bliznę na szyi, która w jej ocenie ją oszpeca, gdyż jest widoczna. Na skutek pobrania materiału kostnego ma również bliznę na biodrze. Blizny na szyi i biodrze przeszkadzają powódce (zeznania Ł… B… k. 78, opinia biegłego S… D… k. 116-117, przesłuchanie M… S… k. 79-80).

Aktualnie, M… S…nie wymaga zabiegów rehabilitacyjnych, ani leczenia specjalistycznego, leczenie ortopedyczne zostało zakończone w 2007 r. Ruchy kręgosłupa szyjnego zachowane są w poprawnym zakresie, bez ewidentnych dolegliwości bólowych oraz bez upośledzenia funkcji. Brak jest zaburzeń ukrwienia w obrębie szyjnego odcinka kręgosłupa oraz kończyn. Doznane w wyniku wypadku obrażenia spowodowały powstanie u M… S… trwałego uszczerbku w wysokości 15% pod względem ortopedyczno-chirurgicznym (opinia biegłego chirurga-ortopedy S… D… z dnia 2 września 2014 r. k. 116-117).

Wypadek z dnia 28 października 2006 r. nie doprowadził u M… S… do trwałego uszkodzenia obwodowego lub ośrodkowego układu nerwowego. Pod względem neurologicznym nie stwierdzono u powódki odchyleń od stanu prawidłowego. Z powodów neurologicznych nie wymagała pomocy osób trzecich. Brak jest podstaw do stwierdzenia by w przyszłości pojawiły się późne powikłania po wypadku związane z jej stanem neurologicznym. Aktualnie kręgosłup szyjny i lędźwiowy u powódki ma zachowane krzywizny i ruchomość, z prawidłowym napięciem mięśni przykręgosłupowych. Doznany uraz kręgosłupa był poważny, doprowadził do długotrwałego zespołu korzeniowego, bólowego szyjnego, który spowodował wystąpienie u M… S… długotrwałego uszczerbku na zdrowiu związanego z dysfunkcją układu nerwowego na poziomie 5% (opinia biegłego neurologa W… N… z dnia 16 lipca 2014 r. k. 105-106).

W odpowiedzi na zgłoszoną przez M… S… szkodę, pismem z dnia 6 marca 2007 r. P… Z… U…S.A. przyznał na rzecz M… S… kwotę 9 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznane krzywdy. Pismem z dnia 14 marca 2007 r. M… S… odwołała się o decyzji P… Z… U… S.A. z dnia 6 marca 2007 r. Pismem z dnia 22 marca 2007 r. P… Z… U… S.A.

odmówiło przyznania daiszego zadośćuczynienia, wskazując, iż wypłacona kwota jest adekwatna do doznanych obrażeń ciała, cierpień oraz okresu leczenia (dane wynikające z odpisu pisma P… Z… U… S.A z dnia 22 marca 2007 r. k. 13).

Pismem z dnia 20 sierpnia 2012 r. M… S… wniosła o wypłatę przez P… Z… U… SA kwoty 82 000 zł tytułem dalszej kwoty zadośćuczynienia w związku z doznaną krzywdą, wskazując iż wypłacona dotychczas suma jest nieadekwatna do doznanych obrażeń fizycznych i psychicznych. Pismo doręczono P… Z… U… SA w dniu 23 sierpnia 2012 r. (odpis pisma M… S…k. 25-27, odpis potwierdzenia odbioru k. 28).

Pismem z dnia 27 sierpnia 2012 r. P… Z… U… S.A. odmówił przyznania M… S… dalszej kwoty (akta szkody – pismo P… Z… U…z dnia 27 sierpnia 2012 r. k. 24).

Pismem z dnia 19 września 2012 r. P… Z… U… S.A. odmówił przyznania M… S… kwoty przewyższającej wypłacone zadośćuczynienie. Pismem z dnia 29 października 2012 r. M… S… wniosła odwołanie od decyzji odmownej z dnia 19 września 2012 r. Pismem z dnia 25 stycznia 2013 r. P… Z… U… S.A. podtrzymało swoje wcześniejsze stanowisko (odpisy pism P… Z… U… k. 23, 24, odpis odwołania M… S… k. 32-35, odpis potwierdzenia odbioru k. 36).

W dniu 22 października 2014 r. Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Mrągowie uznał M… S… za osobę niepełnosprawną w stopniu lekkim. W orzeczeniu wskazano, że niepełnosprawność istnieje od 31 roku życia, a ustalony stopień niepełnosprawności od 18 września 2014 r. Orzeczenie wydano do dnia 31 października 2016 r. (odpis orzeczenia o stopniu niepełnosprawnościk. 169).

Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie wyżej wymienionych dowodów. Sąd oparł się na dowodach z dokumentów zawartych w aktach sprawy oraz w aktach postępowania likwidacyjnego prowadzonego przez P… Z… U… (akta szkody). W ocenie Sądu złożone do akt sprawy kserokopie dokumentów – w szczególności karty informacyjne leczenia szpitalnego oraz orzeczenie o niepełnosprawności, zasługiwały na uwzględnienie, gdyż nie były kwestionowane przez żadną ze stron, a Sąd również nie znalazł podstaw by je podważać. Prawdziwość i autentyczność przedstawionych odpisów nie budziła także wątpliwości Sądu, a zatem stanowiły one pełnoprawny materiał dowodowy pozwalający na dokonanie powyższych ustaleń.

Ustalając stan faktyczny Sąd oparł się także częściowo na zeznaniach świadka Ł… B…, który jako partner życiowy powódki miał wiedzę na temat jej zachowania, samopoczucia oraz dolegliwości bólowych po wypadku. Sąd uwzględnił również dowód z przesłuchania powódki, w zakresie w jakim powódka opisywała doznawane dolegliwości bólowe oraz trudności natury emocjonalnej i psychologicznej, a także rodzaj opieki sprawowanej nad nią przez partnera po opuszczeniu szpitala. Sąd nie dał wiary zeznaniom powódki w zakresie w jakim utrzymywała, że wymagała codziennej stałej pomocy ze strony partnera przez okres 4 miesięcy i, że Ł… B… zajmował się nią 24 godziny na dobę. Podnieść bowiem należy, że w trakcie zeznań powódka sama różnie określiła czas opieki sprawowanej przez partnera, najpierw wskazała, że był to okres do 4 miesięcy, a później, że trwało to do 3 miesięcy. Podkreślić trzeba, że z opinii biegłego S… D… wynika, że powódka wymagała opieki przez kilka, a nie kilkanaście, tygodni /k. 116-117/. Oczywistym jest, że powódka przez pewien czas wymagała pomocy osoby trzeciej, jednak zdaniem Sądu nie była to opieka 24 godziny na dobę, skoro M… S… mogła samodzielnie się poruszać, nie miała niesprawnych kończyn. Niewiarygodne były twierdzenia powódki, że po wypadku nosiła gorset ortopedyczny. Z zebranych dowodów wynika, że zalecono jej noszenie kołnierza ortopedycznego z uwagi na uraz kręgosłupa w odcinku szyjnym (gorset ortopedyczny konieczny by był przy urazie kręgosłupa w niższym odcinku).

Przy ustaleniu stanu faktycznego Sąd oparł się również na dowodzie z opinii biegłych: neurologa W… N…, chirurga-ortopedy S… D… oraz psycholog A… G…. Co do zasady wszystkie te opinie były spójne i logiczne. Strony nie kwestionowały opinii.

Sąd nie podzielił wniosków opinii biegłego psychologa A… G… co do tego, że utrata pracy przez powódkę była związana z dolegliwościami fizycznymi na skutek wypadku. W ocenie Sądu brak jest materiału dowodowego, który pozwalałby na poczynienie takiego ustalenia. Podzielić natomiast należało wniosek, że utrata pracy powoduje pogorszenie sytuacji materialnej danej osoby. Zdaniem Sądu, ustalenie czy powódka mogła wykonywać dotychczasową pracę czy też nie, a w konsekwencji czy zasadna była rezygnacja z pracy przez powódkę, wymagałoby opinii biegłego ds. medycyny pracy, a nie opinii biegłego psychologa. Strona powodowa takiego wniosku nie zgłosiła, a Sąd nie miał podstaw by dopuszczać taki dowód z urzędu. Twierdzenia powódki o tym, że zrezygnowała z pracy z powodu odczuwanych dolegliwości nie mają jakiegokolwiek oparcia w wiarygodnym materiale dowodowym. Nie przedłożono na przykład dokumentacji medycznej, z której wynikałoby, iż zaleca się powódce by zrezygnowała z pracy. Rzekomy brak możliwości wykonywania dotychczasowej pracy z powodu urazów doznanych w przedmiotowym wypadku nie wynika także z orzeczenia o niepełnosprawności /k. 169/. Z treści tego

orzeczenia wynika bowiem, że niepełnosprawność u powódki istnieje od 31 roku życia i ma ona stopień lekki. Powódka miała wypadek w wieku 29 lat, a zatem niepełnosprawność powstała 2 lata po wypadku, a nie bezpośrednio po wypadku. Z zebranych dowodów wynika, że powódka po półrocznym zwolnieniu po wypadku powróciła do pracy, a zatem przed dopuszczeniem do pracy (z uwagi na czas zwolnienia lekarskiego) musiała być poddana badaniu przez lekarza ds. medycyny pracy, który musiał wydać jej pozytywną opinię co do zdolności do pracy. Z opinii biegłych neurologa i ortopedy wynika, ze leczenie zakończyło się w 2007 r. Powódka me wykazała by w późniejszym czasie wykryto u niej jakieś dodatkowe urazy w związku z wypadkiem. Zdaniem Sądu, brak jest podstaw do przyjęcia, że orzeczona niepełnosprawność była związana z przedmiotowym wypadkiem, a przynajmniej strona powodowa nie przedłożyła na tę okoliczność żadnego materiału dowodowego.

Ustalając stan faktyczny Sąd nie uwzględnił oświadczenia powódki z dnia 9 sierpnia 2012 r. „oświadczenie o skutkach na zdrowiu”. Był to bowiem jedynie dokument prywatny, który stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała złożyła oświadczenie w nim zawarte. Dokument ten nie korzysta z domniemania prawdziwości czy zgodności z rzeczywistym stanem prawnym. W zakresie „skutków na zdrowiu” Sąd oparł się na dokumentacji medycznej, opiniach biegłych oraz przesłuchaniu świadka i powódki.

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

Powództwo zasługiwało na uwzględnienie w części.

Na wstępie wskazać należy, że tutejszy Sąd nie rozpoznawał żądania powódki o ustalenie odpowiedzialności pozwanego na przyszłość. Wskazać bowiem trzeba, że w tym zakresie sprawa nie została przekazana do Sądu Okręgowego postanowieniem Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie z dnia 20 stycznia 2015 r. /k. 177/, gdzie jednoznacznie wskazano, iż przekazano do rozpoznania sprawę „o zapłatę” a nie  „o zapłatę i ustalenie”. W konsekwencji brak było podstaw do orzekania w tym przedmiocie.

Przechodząc do rozważań na temat zasadności żądania zapłaty wskazać trzeba, że stan faktyczny istotny dla rozstrzygnięcia sprawy nie był sporny pomiędzy stronami. Sporna była wysokość zadośćuczynienia za krzywdę doznaną na skutek wypadku. Pozwany wskazywał, iż wypłacona dotychczas kwota jest adekwatna do rozmiaru doznanej krzywdy. Legitymacja bierna pozwanego nie była kwestionowana.

Z zakreślonej przez powoda podstawy faktycznej żądania wynika, że podstawę odpowiedzialności pozwanego stanowił przepis art. 436 § 1 k.c. w zw. z art. 805 k.c. i art. 822 k.c. Zgodnie z art. 822 § 1 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciel zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, wobec których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo ubezpieczony. W myśl art. 436 § 1 k.c. odpowiedzialność przewidzianą w artykule poprzedzającym ponosi również samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody.

Z ustalonego stanu faktycznego jednoznacznie wynika, że w dniu 28 października 2006 r, doszło do wypadku drogowego, w którym samochód ubezpieczony u pozwanego, potrącił przechodzącą przez jezdnię na przejściu dla pieszych M… S…. Pozwany nie kwestionował odpowiedzialności kierującego pojazdem za spowodowanie wypadku, nie podnosił również by powódka przyczyniła się do zaistnienia zdarzenia. W toku postępowania nie było kwestionowane również to, że posiadacz pojazdu był ubezpieczony w zakresie odpowiedzialności cywilnej u pozwanego.

Przyjmując zatem istnienie odpowiedzialności pozwanego za skutki wypadku z dnia 28 października 2006 r., w wyniku którego M… S… doznała szczegółowo opisanych obrażeń, należało rozważyć żądanie zgłoszone przez powódkę pod kątem jego wysokości. W toku niniejszego postępowania sporna była pomiędzy stronami kwestia wysokości zadośćuczynienia. Ostatecznie, powódka domagała się przyznania zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w kwocie 85 000 zł. Pozwany kwestionował roszczenie powódki wskazując, że wypłacił sumę adekwatną do doznanej krzywdy.

Podstawę żądania zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę należy upatrywać w dyspozycji art. 445 § 1 k.c., który przewiduje możliwość przyznania poszkodowanemu takiego zadośćuczynienia w wypadku uszkodzenia ciała spowodowanego czynem niedozwolonym.

Krzywda polega na odczuwaniu bądź cierpienia fizycznego (bólu i innych dolegliwości), bądź psychicznego (ujemnych uczuć przeżywanych w związku z wypadkiem). Zadośćuczynienie pieniężne ma na celu przede wszystkim złagodzenie cierpienia osoby poszkodowanej (tak: Gerard Bieniek w: Komentarz do kodeksu cywilnego, Księga trzecia, Zobowiązania, teza 13 i 14 do art. 445, s. 431 Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, Warszawa 2003). Ustawa stwierdza jedynie, że sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia. Wobec tego, ustalając zasadność roszczenia powoda o zadośćuczynienie, Sąd odwołał się do kryteriów wypracowanych przez orzecznictwo. Zgodnie z dorobkiem judykatury, określając wysokość

zadośćuczynienia sąd powinien wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy, a zwłaszcza stopień i czas trwania cierpień psychicznych i fizycznych, trwałość skutków czynu niedozwolonego, prognozy na przyszłość, wiek poszkodowanego, a także przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody. Sąd powinien uwzględnić także trwałość skutków wypadku lub okresu trwania objawów chorobowych i ich nasilenie oraz odczucie szkody przez poszkodowanego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 listopada 1999 r., sygn. akt I CKN 1145/99, nie publ).

Krzywda wyrządzona powódce jest niewątpliwa. Od wypadku do chwili obecnej powódka doznaje dolegliwości bólowych. Konsekwencją wypadku są przede wszystkim cierpienia psychiczne – lęk, jakiego powódka doznaje w związku z koniecznością przekraczania jezdni. Wskazane uciążliwości i cierpienia wywołane przez wypadek z dnia 28 października 2006 r., powinny zostać zrekompensowane. Krzywda, za którą Sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią kwotę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego, obejmuje bowiem zarówno cierpienia fizyczne, jak i cierpienia psychiczne, czyli negatywne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi lub następstwami uszkodzenia ciała np. wyłączenia z normalnego życia itp. (Sąd Najwyższy w wyroku z 20 marca 2002 r., V CKN 909/00 i w wyroku z 3 lutego 2000 r., I CKN 969/98). Celem zadośćuczynienia jest przede wszystkim złagodzenie tych cierpień. Kompensacyjny charakter zadośćuczynienia ma polegać na wynagrodzeniu krzywdy, tak aby zatrzeć lub co najmniej złagodzić odczucie krzywdy i odzyskać równowagę psychiczną (Sąd Najwyższy w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej z 8 grudnia 1973 r., III CZP 37/73).

W ocenie Sądu, zgodzić się należy ze stroną powodową, iż wypłacona dotychczas kwota 9 000 zł tytułem zadośćuczynienia nie zrekompensowała w całości krzywdy doznanej w związku z wypadkiem. Jak bowiem słusznie stwierdził Sąd Najwyższy, przy ocenie wysokości zadośćuczynienia za krzywdę należy uwzględniać przede wszystkim nasilenie cierpień, długotrwałość choroby, rozmiar kalectwa, trwałość następstw zdarzenia oraz konsekwencje uszczerbku na zdrowiu w życiu osobistym i społecznym (wyrok z 10 czerwca 1999 r., II UKN 681/98). Przede wszystkim Sąd uwzględnił stopień cierpień fizycznych i psychicznych powódki, w tym okoliczność, iż występują one do chwili obecnej. Sąd podzielił stanowisko prezentowane w judykaturze, iż zdrowie człowieka stanowi jedno z głównych dóbr osobistych (por. wyrok Sądu Najwyższego z 16 lipca 1997 r., II CKN 273/97).

W ocenie Sądu, żądanie zasądzenia zadośćuczynienia w kwocie 85 000 zł [94 000 zł minus wypłacone powódce 9 000 zł] jest wygórowane. Rozmiar krzywdy oraz związane z tym cierpienia, przede wszystkim cierpienia psychiczne, będące następstwem wypadku, Sąd ocenia jako istotne. Podkreślić jednak trzeba, że powódka aktualnie, zgodnie z opiniami

biegłych, ma zachowaną ruchomość kręgosłupa, w tym również w zakresie kręgosłupa szyjnego. Nie ma upośledzonej funkcji kręgosłupa, ani zaburzeń ukrwienia w obrębie szyjnego odcinka kręgosłupa oraz kończyn. Uszczerbek pod względem neurologicznym był uszczerbkiem długotrwałym, a nie stałym. Uwzględnić również należało to, że powódka nigdy nie podjęła leczenia neurologicznego. Zebrany materiał dowodowy nie potwierdził stanowiska powódki, iż będzie ona wymagała kolejnego zabiegu operacyjnego (dokonanie wymiany płytki LFC), gdyż jak wynika z opinii biegłego S… D… i biegłego W… N… leczenie pod względem ortopedycznym zostało zakończone w 2007 r. Zgodnie z opiniami biegłych neurologa i chirurga-ortopedy nie występuje u powódki ryzyko powstania dalszych negatywnych następstw wypadku, mogących się uwidocznić w przyszłości. Sąd miał również na uwadze to, że powódka nie podjęła żadnych działań w celu ograniczenia doznawanych stanów lękowych związanym z przechodzeniem przez jezdnie. Nie podjęła terapii psychologicznej, nie zgłosiła się po pomoc pomimo istniejących stanów lękowych. Wskazać również należy, że powódka mimo doznanych obrażeń w 2010 r. urodziła czwarte dziecko, którym się zajmowała i zajmuje, a zatem powyższe stany lękowe nie uniemożliwiają jej codziennego życia i wypełniania ról społecznych. Cierpienia fizyczne w postaci okresowych dolegliwości bólowych głowy i szyi, nie występują natomiast permanentnie, nie są również intensywne. Jak wcześniej wskazano, zebrany materiał dowodowy nie pozwolił na przyjęcie by to z powodu obrażeń doznanych podczas tego wypadku powódka nie mogła wykonywać pracy. Zauważyć trzeba, że z orzeczenia o stopniu niepełnosprawności /k. 169/ wynika, iż niepełnosprawność istnieje od 31 roku życia i ma ona stopień lekki. Powódka miała wypadek w wieku 29 lat, a zatem niepełnosprawność powstała 2 lata po wypadku. Z zebranych dowodów wynika, że powódka po półrocznym zwolnieniu po wypadku powróciła do pracy. Zdaniem Sądu, brak jest dowodów na to by orzeczona niepełnosprawność była związana z przedmiotowym wypadkiem, a przynajmniej strona powodowa nie udowodniła tej okoliczności wiarygodnym dowodem.

W ocenie Sądu zebrany materiał dowodowy wskazuje, że kwota zadośćuczynienia należnego powódce winna wynieść łącznie 70 000 zł (uwzględniając przy tym kwotę 9 000 zł wypłaconą przez pozwanego tytułem zadośćuczynienia). Stąd należało zasądzić kwotę 61 000 zł.

Należy zwrócić uwagę na fakt, iż w wyniku przedmiotowego zdarzenia powódka doznała wielomiejscowych obrażeń: urazu kręgosłupa szyjnego ze złamaniem łuku kręgu C3, podwichnięciem C2-C3, złamania obu wyrostków poprzecznych kręgu C2 oraz złamania I żebra po stronie prawej. Urazowi uległ zatem bardzo ważny dla człowieka organ. Doznane obrażenia kręgosłupa szyjnego były dość znaczne i wymagały natychmiastowej, specjalistycznej interwencji operacyjnej, zabezpieczającej ruchomość kręgosłupa. Powódka została poddana operacji. M… S… była hospitalizowana przez 12 dni. Po wyjściu ze szpitala leczyła się w poradni ortopedycznej. Od wypadku do chwili obecnej powódka odczuwa okresowe dolegliwości bólowe głowy i szyi przy bardziej intensywnym wysiłku fizycznym, bądź gdy istnieje konieczność schylania się. Z chirurgiczno- ortopedycznego punktu widzenia doznane przez powódkę w wyniku wypadku obrażenia spowodowały powstanie trwałego uszczerbku w wysokości 15%. Biegły neurolog ocenił zaś wysokość długotrwałego uszczerbku na jej zdrowiu związanego z dysfunkcją układu nerwowego na 5%. Nie można również pomijać faktu, że wobec konieczności przeprowadzenia operacji powódce zgolono włosy na głowie, co dla młodej kobiety, która dotąd nosiła długie włosy, mogło być odczuwane jako jej oszpecenie. Ponadto powódka ma na ciele dwie blizny (na szyi i biodrze), związane z przeprowadzoną operacją, które również wywołują u niej dyskomfort, co również ma wpływ na wysokość przyznanego zadośćuczynienia.

Cierpienia powódki mają przede wszystkim charakter psychiczny. M… S… stale przeżywa smutek oraz przygnębienie, występują u niej objawy PTSD (pourazowe zaburzenia stresowe), ma łagodną postać depresji, która pośrednio jest konsekwencją wypadku. Na skutek wypadku zmieniło się jej codzienne funkcjonowanie, zaburzone zostało jej życie społeczne. Przechodzenie przez jezdnię jest jedną z podstawowych, codziennych czynności, lęk z tym związany uniemożliwia jej normalne poruszanie się po mieście, czyli de facto funkcjonowanie w społeczeństwie. Krzywda powódki doznana na skutek wypadku jest zatem niewątpliwa.

Ustalając wysokość zadośćuczynienia Sąd wziął pod uwagę słuszny pogląd Sądu Najwyższego, iż winno ono mieć charakter całościowy i obejmować wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłości (por. wyrok Sądu Najwyższego z 3 lutego 2000 r., sygn. akt I CKN 969/98). Sąd uwzględnił stopień cierpień fizycznych i psychicznych powódki oraz charakter następstw wypadku. Sąd podzielił stanowisko prezentowane w judykaturze, iż zadośćuczynienie ma mieć charakter kompensacyjny, wobec czego jego wysokość nie może stanowić zapłaty symbolicznej, lecz musi przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość. Jednocześnie wysokość ta nie może być nadmierną w stosunku do doznanej krzywdy, ale musi być „odpowiednia” w tym znaczeniu, że powinna być – przy uwzględnieniu krzywdy poszkodowanego – utrzymana w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 września 2001 r., III CKN 427/00).

Mając na uwadze wyżej wskazane okoliczności należało przyjąć, że wysokość zadośćuczynienia, która należycie zrekompensuje negatywne przeżycia związane z wypadkiem powinna wynieść 70 000 zł. Uwzględniając kwotę wypłaconego zadośćuczynienia (9000 zł) należało zasądzić dalsze 61 000 zł.

Jeżeli dłużnik opóźnia się z zapłaceniem odszkodowania, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia (art. 481 §1 k.c.). Wobec nieoznaczenia z góry stopy odsetek należą się odsetki ustawowe (art. 481 § 2 k.c.). Zasadą prawa cywilnego jest, że dłużnik popada w opóźnienie, jeżeli nie spełnia świadczenia w terminie, w którym stało się ono wymagalne. Termin wymagalności świadczeń przysługujących poszkodowanemu od ubezpieczyciela z tytułu umowy ubezpieczenia określa przepis art. 817 § 1 k.c. Co do zasady jest to termin 30 dni od dnia otrzymania przez ubezpieczyciela zawiadomienia o szkodzie. Gdyby wyjaśnienie w powyższym terminie okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności ubezpieczyciela lub wysokości odszkodowania okazało się niemożliwe, jest to termin 14 dni od wyjaśnienia tych okoliczności. Sąd podziela przyjętą w orzecznictwie Sądu Najwyższego zasadę, iż (m.in.. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 stycznia 2011 roku w sprawie I PK 145/10) „(…) zadośćuczynienie, w rozmiarze, w jakim należy się ono wierzycielowi w dniu, w którym dłużnik ma je zapłacić (art. 455 k.c.), powinno być oprocentowane z tytułu opóźnienia (art. 481 § 1 k.c.) od tego dnia, a nie dopiero od daty zasądzenia odszkodowania (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 2000 r., II CKN 725/98, OSNC 2000, nr 9, poz. 158; z dnia 8 sierpnia 2001 r., I CKN 18/99, OSNC 2002 nr 5, poz. 64; z dnia 30 stycznia 2004 r., I CK 131/03, OSNC 2005 nr 2, poz. 40 i z dnia 16 lipca 2004 r., I CK 83/04, Monitor Prawniczy 2004 nr 16, s. 726). Obecnie funkcja kompensacyjna odsetek znów przeważa nad ich funkcją waloryzacyjną. W tej sytuacji zasądzanie odsetek od daty wyrokowania prowadziłoby w istocie do ich umorzenia za okres sprzed daty wyroku i byłoby nieuzasadnionym uprzywilejowaniem dłużnika, co mogłoby go skłaniać do jak najdłuższego zwlekania z opóźnionym świadczeniem pieniężnym, w oczekiwaniu na orzeczenie sądu, znoszące obowiązek zapłaty odsetek za wcześniejszy okres”

Z materiału zgromadzonego w sprawie wynika, że powódka zgłosiła żądanie wypłaty dalszego zadośćuczynienia w kwocie 82 000 zł pismem z dnia 20 sierpnia 2012 r. Pismo to ubezpieczyciel otrzymał w dniu 23 sierpnia 2012 r. Przy czym już w 2007 r. toczyło się postępowanie likwidacyjne, w wyniku którego przyznano powódce kwotę 9000 zł. Brak było podstaw do zasądzania odsetek od dnia 22 marca 2007 r. albowiem strona powodowa nie udowodniła w jakiej wysokości pierwotnie domagała się przyznania zadośćuczynienia. Z zebranego materiału dowodowego wynika, że pismem z dnia 27 sierpnia 2012 r. pozwany odmówił wypłaty dalszego zadośćuczynienia. Stąd, zdaniem Sądu, od dnia następnego (tj.

28 sierpnia 2012 r.) pozwany pozostawał w opóźnieniu ze spełnieniem swego świadczenia. Stąd odsetki ustawowe zasądzono od 28 sierpnia 2012 r. do dnia zapłaty.

Sąd oddalił powództwo w zakresie żądania zadośćuczynienia przewyższającego ww. kwotę. W tym zakresie, jak wcześniej wskazano, powództwo nie było zasadne. Żądanie ponad kwotę 61 000 zł przekracza rozmiar krzywdy i cierpień doznanych przez powódkę, opierając się a contrario na przesłankach wskazanych we wcześniejszych rozważaniach.

O kosztach postępowania Sąd orzekł na podstawie art. 100 k.p.c., zgodnie z zasadą stosunkowego rozdzielenia kosztów procesu. Powódka wygrała proces w 71,70%, a pozwany w 28,24%. Na koszty poniesione przez powódkę składały się koszty zastępstwa prawnego w kwocie 3600 zł (§ 6 pkt 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokatów oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. z 2013 nr 490 tekst jedn.) i 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa. Takie same koszty poniósł pozwany. 71,70% z kwoty 3617 zł daje 2595,56 zł, a 28,24% z kwoty 3617 zł daje 1021,44 zł. Po wzajemnym rozliczeniu kosztów [2595,56-1021,44] na rzecz powódki należało zasądzić od pozwanego kwotę 1574,12 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.

Powódka była zwolniona od kosztów sądowych w całości. Na koszty poniesione tymczasowo przez Skarb Państwa składały się: opłata od pozwu (4250 zł), zwrot kosztów dla świadka (114 zł), wynagrodzenie dla biegłych (neurolog 300,30 zł, chirurg 491,80 zł i psycholog 620 zł), łącznie 5776,10 zł. 71,70% z tej kwoty, tj. 4 144,93 zł należało zasądzić od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa na podstawie art. 113 ust 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych w zw. z art. 100 k.p.c. 28,24% z tej kwoty, tj. 1 631,17 zł należało pobrać od powódki z zasądzonego na jej rzecz roszczenia na rzecz Skarbu Państwa na podstawie art. 113 ust 2 w zw. z art. 83 ust 2 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

Pozostałe wpisy

Noriet z Sądu: Ponad 400 000 zł zadośćuczynienia – omówienie naszej sprawy

Jedną z gałęzi spraw, którymi zajmujemy się w naszej kancelarii, są sprawy o zadośćuczynienie i odszkodowanie za krzywdy, które powstały na skutek wypadków komunikacyjnych. Z uwagi na to, że jest to kategoria spraw, która w dużej mierze bazuje na opiniach biegłych, które wpływają do akt w toku spraw sądowych, potrafią one trwać latami. Bardzo często klienci mocno zastanawiają [...]
30 grudnia, 2021
czytaj więcej

Obligacje: Hipoteka niejedno ma imię

Miesiąc listopad przyniósł nam wyrok zasądzający (na chwilę obecną – jeszcze nieprawomocny) w sprawie z powództwa naszej Kancelarii działającej w roli Administratora hipoteki ustanowionej na zabezpieczenie wyemitowanej serii obligacji przeciwko dłużnikom rzeczowym – właścicielom nieruchomości, na których ustanowione zostały hipoteki, niebędących emitentem tychże obligacji. Sprawa, [...]
2 grudnia, 2021
czytaj więcej

Noriet radzi: Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, czyli nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania

Jak mówią „Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. Doświadczenie życiowe uczy bowiem, że dobre intencje (również ustawodawcy) niestety nie są wystarczające do tego, by działanie przyniosło pozytywne skutki. Bywa niekiedy tak, że zamierzenia rozmijają się z efektami albo prowadzą do czegoś zupełnie odwrotnego. Chociaż teorii spiskowych znalazłybyśmy w internecie mnóstwo, przyjmijmy jednak, że założenia ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie były dobre i absolutnie pożądane społecznie. Cel jest mianowicie taki: natychmiast odseparować kata od ofiary. Cel z pewnością szczytny i ważny. Czy jednak możemy powiedzieć, że uświęca on środki – wszelkie środki? Nawet takie, które stoją w sprzeczności z podstawowymi wolnościami i prawami człowieka? No bo przecież prawo i władza państwowa mogą w te sprzeczności w pewnym sensie wchodzić. Prawo karne – pozbawienie i ograniczenie wolności, prawo administracyjne – zakaz budowy domu na terenie przeznaczonym pod zabudowę związaną z przemysłem czy na terenie zalewowym. Przykładów mamy oczywiście mnóstwo, ale taka jest kolej rzeczy. Tak to już jest. Ale czy to jest ten przypadek? Wracając jednak do tematu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, której zapisy miałyśmy wreszcie okazję przetestować w praktyce. Tytułem wstępu zaznaczmy, że każdy kto zawodowo uczestniczy w sądowych sprawach rodzinnych doskonale wie, że w parze ze sprawą o rozwód z orzekaniem o winie podejrzanie często idą sprawy karne o znęcanie się. Przyznajemy szczerze, że trudno nam uwierzyć że tak ogromny odsetek rozwodów miałby być spowodowany, aż tak ciężkimi przewinieniami jak znęcanie się nad małżonkiem. Wobec tego nasz subiektywny wniosek z obserwacji czynionych na salach sądowych, jest dość prosty i oczywisty, chociaż co jasne, niekoniecznie prawdziwy. Mianowicie wydaje nam się, że bardzo duża ilość spraw o znęcanie się jest zupełnie bezzasadna i wytaczana wyłącznie na potrzeby postępowania rozwodowego (argument – mój mąż/moja żona jest winny/a rozpadowi małżeństwa, bo przecież toczy się przeciwko jemu/jej postępowanie karne o znęcanie się – wydaje się rozwodzącym się małżonkom bardzo przekonujący) bądź też „działem bitewnym” dla jednego ze skłóconych małżonków (nie chcesz się zgodzić na moje warunki, to ja cię oskarżę o znęcanie). No i niestety wydaje się, że z narzędziem, o którym dzisiaj tu opowiemy, będzie nie tylko podobnie, ale może być dużo gorzej. Bo to na razie pokazała nam praktyka. Aby sprawa karna, np. taka o znęcanie się, znalazła swój finał w postaci prawomocnego wyroku skazującego musi minąć sporo czasu. Taką sprawą zajmie się kompleksowo prokuratura i sąd. Jeśli ktoś rzeczywiście jest winny znęcaniu się szansa na to, że nie zostanie skazany jest już bardzo mała. I to są bardzo poważne sprawy i poważne oskarżenia, których nikt nie może zbagatelizować, ale też, chociażby z uwagi na względnie wysokie zagrożenia karą, trudno uwierzyć, żeby w takim postępowaniu sądowym miało nastapićskazanie przy kompletnym braku dowodów, wbrew domniemaniu niewinności. Inaczej niestety i w naszej ocenie dużo gorzej, sprawa ma się w przypadku przedmiotowej ustawy. Zacznijmy więc od przepisów. Zgodnie z art. 11a ust. 1 ustawy z 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (tj. z 24 sierpnia 2015 r. Dz.U. z 2015 r. poz. 1390) jeżeli członek rodziny wspólnie zajmujący mieszkanie, swoim zachowaniem polegającym na stosowaniu przemocy w rodzinie czyni szczególnie uciążliwym wspólne zamieszkiwanie, osoba dotknięta przemocą może żądać, aby sąd zobowiązał go do opuszczenia mieszkania.  Przepis ten w swoim zamierzeniu ma więc za zadanie chronić osoby dotknięte przemocą ze strony członka rodziny, które jednak nie mają możliwości uwolnić się od niego z uwagi na wspólne zamieszkiwanie. Cel, jak się wydaje, jest jeden: niezwłoczne odseparowanie poszkodowanego i oprawcy oraz zapobieżenie kontynuowania stosowania przemocy wobec rodziny. Przepis jest mocno interwencyjny, a skutki jego zastosowania daleko idące, stąd ustawodawca powinien przewidzieć bardzo skrupulatną i szczelną, uniemożliwiającą w jak najwyższym stopniu nadużycia tego prawa regulację. Mamy więc tu taki oto szereg przesłanek koniecznych do orzeczenia przez sąd opuszczenia przez daną osobę mieszkania: konieczność wspólnego zamieszkiwania sprawcy przemocy i osoby jej dotkniętą, szczególnie uciążliwy charakter zachowania sprawcywięzi rodzinne uczestników. Paragraf drugi wskazanego powyżej art. 11a, wskazuje, że ust. 1 stosuje się również w przypadku, gdy osoba dotknięta przemocą w rodzinie opuściła wspólnie zajmowane mieszkanie z powodu stosowania wobec niej przemocy w tym mieszkaniu oraz w sytuacji, w której małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu oraz inna osoba stosująca przemoc w rodzinie, okresowo lub nieregularnie przebywa w mieszkaniu wspólnie z osobą dotkniętą przemocą w rodzinie. Tyle od ustawodawcy, a teraz kilka słów od praktyków, czyli od nas. Jak więc wyglądało de facto nasze pierwsze zetknięcie się z tymi zapisami w praktyce? Wyobraźmy sobie więc sobie małżonków, żyjących razem, mieszkających wspólnie z dziećmi w domu. Jedno z małżonków decyduje się jednak podjąć kroki zmierzające do uzyskania rozwodu i rozstania (w naszym przypadku – co podajemy jedynie dla kontekstu – powodem było jak się wydaje zakończenie więzi emocjonalnej i chęć rozpoczęcia nowego życia z innym partnerem). Wiadomo jednak, że od wizyty u prawnika (pozew rozwodowy) do wyprowadzki byłego małżonka (czyli rozwód, kontakty, władza rodzicielka, alimenty, podział majątku, egzekucja) to wiele, wiele lat. Jak by to więc wszystko przyspieszyć, żeby lata młodości, świetności, piękna cielesnego nie uciekały w tej małżeńskiej niedoli i pod dachem wspólnym z niekochanym już małżonkiem? Jak by tu pozbyć się tego niewygodnego członka rodziny? I w tym momencie wchodzi ona. Cała na biało. Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Tak. Widziałyśmy na własne prawnicze oczy, jak rękami tej właśnie ustawy małżonkowi naszego Klienta bez większego wysiłku (prawdopodobnie na podstawie porad udzielanych w internecie na forach dla kobiet), udało się pod nieobecność małżonka, którego ochoty nasz antybohater już więcej oglądać nie miał, zadzwonić na Policję (mógł też oczywiście stawić się na komisariacie), a następnie przedstawić siebie jako ofiarę domowej przemocy i zażądać odseparowania rzekomego oprawcy od ofiary na podstawie omawianej ustawy. Pewnie każdy w tym miejscu łapie się za głowę, bo przecież nikt nie uwierzy nam, kiedy nie mamy jakichkolwiek dowodów. Z resztą przecież nic w praworządnym państwie nie działa na wiarę. Nikt nie poczyni tak drastycznych kroków (wyrzucenie kogoś z domu na ulicę) bez udziału sądu, bez analizy przesłanek o których była wyżej mowa. Ale niestety – Policja może. Z pewnością niebawem napiszemy artykuł na temat problemów z jakimi borykać się muszą właściciele nieruchomości, w których przebywa niewłaściciel i nie chce takiej nieruchomości opuścić. Temat sytuacji ludzi bankrutujących z powodu braku możliwości eksmisji i bardzo – w naszej ocenie – niesprawiedliwego prawa w tej kwestii i co za tym idzie, temat bezczynności Policji, która stara się przy czynnościach dotyczących nieruchomości być bezstronna i nie wnikać w konflikt mający charakter sporu cywilnego, uczestniczyć tylko na zasadzie prewencyjnej i pilnując aby podczas płomiennych kłótni nikt nikogo nie pobił, wydaje nam się jakoś z tym o czym dzisiaj piszemy pokrewny. Póki co jednak zauważmy, że nawet więc gdyby Policja zastała w mieszkaniu dwie skłócone osoby, z których jedna posiadałaby zaopatrzony w klauzulę wykonalności wyrok eksmisyjny, a druga nie miałaby nic i twierdziła jedynie, że ona tu sobie jest i mogą jej wszyscy zrobić także dokładnie nic, to w jaki sposób Policja mogłaby pomóc? Co najpewniej by zrobiła? No właśnie – rzeczywiście okrągłe nic. A jak to jest w omawianym przypadku? Zacytowany powyżej fragment ustawy nie brzmi wcale aż tak drastycznie, bo przecież mamy tam Sąd, który zanim wyda decyzję, to wszystko zważy, przeanalizuje, sprawdzi czy wszystkie przesłanki zachodzą. Więc dlaczego my tu wciąż o Policji? I tu właśnie dochodzimy do sedna problemu. Otóż regulacje, o których tu mowa, a konkretniej dodany do ustawy o Policji art. 15aa ust. 1 nadaje, wobec osoby, która swoim zachowaniem polegającym na stosowaniu przemocy w rodzinie stwarza zagrożenie dla życia lub zdrowia osoby dotkniętej tą przemocą, bardzo szerokie uprawnienia Policji. Otóż na mocy powyższego przepisu, który w życie wszedł właśnie w maju 2020 r. policjant będzie miał prawo wydać nakaz natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakaz zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Policja może więc nakazać „przemocowcowi” natychmiastowe opuszczenie domu. Sprowadza się to do naklejenia przysłowiowej karteczki na drzwiach z napisem „zakaz wstępu”. Bez przeprowadzania postępowania dowodowego, bez nawet potrzeby uprawdopodobnienia przez pokrzywdzonego czy funkcjonariuszy, iż nastąpiły jakieś zdarzenia, bez świadków, bez wcześniejszych interwencji. Słowem więc, nawet bez najmniejszego śladu przemocy, można kogoś wyrzucić z jego własnego domu. Oczywiście, w dalszym, już sądowym, etapie następuje postępowanie dowodowe, które toczy się normalnie na sali sądowej przed zawodowym sędzią (co ciekawe, ale też logiczne w postępowaniu cywilnym). A co rzekomy „przemocowiec” potuła się po mieście jako faktycznie bezdomny, to już tylko jego.  Żeby była jasność – ktokolwiek stosuje wobec domowników, tj. czy to dzieci, czy też innych członków rodziny przemoc zagrażającą zdrowiu czy życiu, niechaj już nigdy do domu nie wraca (niech trafi tam gdzie jego miejsce, czyli do aresztu, a następnie więzienia). Intencją naszego artykułu jest jednak zwrócenie uwagi na to, że narzędzie ustawodawcze, w rękach osób wyrachowanych, może być zwyczajnie niebezpieczne, dlatego warto nad konstrukcją takiego narzędzia zastanowić się trochę głębiej, albo w ogóle go nie wprowadzać. Wracając do przesłanek zastosowania przepisu, warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że ustawa stosuje pojęcie przemocy, która z pewnością jest zjawiskiem szerszym niż znęcanie się. Przemocą może być np. nadużywanie władzy rodzicielskiej, stosowanie przeważnie komunikatów odrzucających i poniżających, wyzwiska i wulgaryzmy, notoryczne zgłaszanie pretensji z błahych powodów, krytykowanie, wypowiadanie przeważnie negatywne ocen i komentarzy pod adresem członków rodziny, wprowadzanie nerwowej atmosfery w domu. Takie zachowania bez wątpienia wywołują cierpienie wśród domowników, naruszają ich godność osobistą, prawo do spokojnego życia rodzinnego oraz więzi rodzinnych. Na skutek takich zachowań domownicy nie czują się swobodnie we własnym domu, wciąż są narażeni na kolejne upokorzenia i poniżającą krytykę ze strony oprawcy i dla takich osób, wprowadzone ustawą narzędzie, bez wątpienia jest obecnie jednym ze skuteczniejszych metod na walkę z przemocowcami. Ale sami Państwo widziecie jak bardzo zachowania objęte tą definicją są ocenne. I czy to rzeczywiście powinna oceniać Policja? autor: Paulina Stańczak-Wypych i Aleksandra Zagajewska – adwokaciJak [...]
20 listopada, 2021
czytaj więcej

Noriet Rodzinnie: Rozprawa rozwodowa w wersji on-line

Celowo wstrzymywałam się z oceną rozpraw online do momentu, w którym przerobię ich wystarczająco dużo. Początkowo podchodziłam do nich jak pies do jeża, z ograniczonym zaufaniem i jedną wielką niechęcią. Tymczasem, w miarę upływu czasu, dostrzegam coraz więcej zalet takiej formy przeprowadzania rozpraw, o ile każdy uczestnik rozprawy faktycznie uczestniczy w [...]
8 listopada, 2021
czytaj więcej