Ciekawy wyrok – wypadek w sklepie podczas zakupów

3 Luty, 2017

hipermarketCiekawe orzeczenie w kontekście odpowiedzialności sklepu spożywczego jednej z wiodących sieci handlowych zapadło przed Sądem Okręgowym Warszawie.

W grudniu 2011 r. powódka udała się do sklepu na Saskiej Kępie w Warszawie w celu dokonania zakupów. Podczas skanowania towarów przy stanowisku kasowym okazało się, że jeden z wybranych przez nią towarów nie został zważony. Powódka zdecydowała się wówczas wrócić na halę sprzedaży w celu zważenia produktu. Zdaniem Sądu powódka spieszyła się, gdyż przy kasie pozostawiła torebkę z rzeczami osobistymi. Wracając, powódka zorientowała się, że kolejka klientów uniemożliwia jej przejście, wobec czego postanowiła skorzystać z przejścia przy sąsiedniej kasie, przy której nie było klientów. Kasa ta był nieczynna zaś przejście zostało zabezpieczone metalowym łańcuchem w kolorze szarym zawieszonym na wysokości ok. 40 cm od podłogi. Łańcuch ten łączył się kolorystycznie z posadzką marketu. W jego pobliżu nie zainstalowano żadnego znaku ostrzegawczego sygnalizującego obecność łańcucha. Powódka spiesząc się do kasy, nie zauważyła łańcucha i potknęła się o niego, a w rezultacie utraciła równowagę i całym ciężarem ciała upadła na posadzkę.

W Szpitalu Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie rozpoznano u powódki uraz w postaci złamania końca bliższego kości ramiennej lewej (oderwanie guzka większego). Powódka przebyła długotrwałe leczenie oraz rehabilitację. Wobec braku poprawy zakresu ruchów w stawie została zakwalifikowana do leczenia operacyjnego – zabiegu artroskopii stawu ramiennego. Przeprowadzony pół roku później zabieg nie przyniósł spodziewanego efektu, gdyż powódka w dalszym ciągu doznawała dolegliwości bólowych. Po zabiegu rozpoczęła kolejną rehabilitację, która trwa do chwili obecnej.

Pomimo upływu czasu, szeregu odbytych rehabilitacji oraz zabiegu artroskopii stawu ramiennego powódka ciągle odczuwa ból w miejscu złamania kości. Trwały uszczerbku na zdrowiu powódki został ustalony na poziomie 15 %.

Sąd uznał, iż pozwany ponosi odpowiedzialność za zaistniałe zdarzenie i zasądził na rzecz powódki zadośćuczynienie w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Podstawą odpowiedzialności ubezpieczonego marketu jest art. 415 k.c., zgodnie, z którym kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Zaniechanie przez przedmiotowy market właściwego zabezpieczenia nieczynnego przejścia było działaniem bezprawnym i zawinionym, a ponadto pozostającym w adekwatnym związku przyczynowym z wypadkiem powódki.

W ocenie Sądu, przejście między kasami nie zostało w należyty sposób zabezpieczone. Ubezpieczony ograniczył się do zabezpieczenia przejścia poprzez zawieszenie w jego przestrzeni metalowego łańcucha, w kolorze szarym, zlewającym się kolorystycznie z posadzką sklepu, w dodatku na wysokości 40 cm a więc stosunkowo nisko, nawet dla osoby o przeciętnym wzroście. Zarówno kolorystyka łańcucha, wysokość, na której został zawieszony powodowały, iż dostrzeżenie go mogło być utrudnione. Osoby, które dokonują zakupów z reguły, bowiem skupiają się głównie na dokonaniu czynności z tym związanych a więc na właściwym wyborze produktów czy szybkim uregulowaniu należności w kasie. Mniej natomiast skupiają się na otoczeniu, w jakich te czynności są wykonywane. Może to powodować trudności z dostrzeżeniem przeszkód, które pojawiają się na drodze. Obowiązkiem marketu było, zatem takie oznakowanie zamkniętego przejścia, aby każda osoba uważnie obserwująca drogę przed sobą miała szansę w porę dostrzec przeszkodę uniemożliwiającą opuszczenie strefy hali sprzedaży i kas. Według twierdzeń powódki, zamknięcie przejścia nie zostało w żaden sposób oznakowane. W sklepie nie umieszczono żadnych znaków ostrzegawczych lub tablic informujących o braku przejścia między stanowiskami kasowymi. Samego łańcucha nie oznaczono żadnym wyróżniającym się kolorem, który zwracałby uwagę na tą przeszkodę. Położenie łańcucha oraz jego kolor zlewający się z kolorem posadzki utrudniały zaś jego zauważenie. Odnosząc się do bezprawności zaniechania marketu w szczególności powołać trzeba Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (tekst jednolity: Dz. U. 2003 r. Nr 169 poz. 1650). Zgodnie z par. 6 ust 1 tego rozporządzenia miejsca w zakładzie pracy, w których występują zagrożenia dla pracowników, powinny być oznakowane widocznymi barwami lub znakami bezpieczeństwa zgodnie z wymaganiami określonymi w załączniku nr 1 do rozporządzenia i w Polskich Normach. Stosownie do ust. 4, miejsca niebezpieczne na przejściach zagrażające potknięciem się, upadkiem lub uderzeniem (np. stopnie) powinny być pomalowane barwami bezpieczeństwa zgodnie z Polskimi Normami. Co prawda powołany akt prawny odnosi się do obowiązków pracodawcy i ma na celu zapewnienie pracownikom bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, niemniej jednak teren marketu stanowi nie tylko zakład pracy dla zatrudnionych tam pracowników ale jest również przestrzenią publiczną, w której poruszają się także inne osoby w tym klienci sklepu. W ocenie Sądu reguły ustanowione w powołanym rozporządzeniu powinny pomocniczo znaleźć zastosowanie także w stosunku do przebywających w sklepie klientów, tym bardziej, że nie znają oni terenu marketu tak dobrze jak pracownicy, nie są także skupieni na wykonywaniu zadań służbowych, a zdekoncentrowani dokonywanymi zakupami.

Co więcej, jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 grudnia 2003 r., III CK 430/03 (Orzecznictwo Sądu Najwyższego Izba Cywilna 2005/1/10) obowiązek nienarażania klientów na utratę zdrowia lub życia może wynikać nie tylko z ustawy, ale również z poczucia rozsądku, popartego zasadami doświadczenia życiowego, które nakazują unikać zbędnego ryzyka oraz podejmować czynności zapobiegające możliwości powstania zagrożenia dla życia lub zdrowia człowieka. Powołane orzeczenie zapadło w sprawie dotyczącej odpowiedzialności osoby prowadzącej zakład gastronomiczny, niemniej jednak w ocenie Sądu wnioski i argumentacja przedstawiona w uzasadnieniu orzeczenia mają szersze zastosowanie. Sąd Najwyższy podkreślił, że bezprawność pojmuje się w prawie cywilnym szeroko, jako niezgodność zachowania się sprawcy z porządkiem prawnym. Zakresem bezprawności nie są, więc objęte tylko naruszenia zawartych w przepisach – różnych zresztą gałęzi prawa – zakazów czy nakazów, adresowanych do ogółu lub określonych podmiotów, ale ponadto naruszenia zasad współżycia społecznego. Ogólny zakaz niewyrządzenia szkody drugiemu uzasadnia – w konkretnych okolicznościach sprawy – podjęcie niezbędnych czynności zapobiegających możliwości powstania szkody na osobie lub w mieniu. Stosując pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w powołanym orzeczeniu należy stwierdzić, że obowiązek ubezpieczonego dotyczący prawidłowego zabezpieczenia przejścia, które zostało zamknięte, wynikał nie tylko z obowiązujących przepisów o bezpieczeństwie i higienie pracy, ale także z poczucia rozsądku popartego zasadami doświadczenia życiowego. Skoro łańcuch zlewał się z kolorem posadzki a dodatkowo usytuowany był na niskiej wysokości, które to okoliczności utrudniały jego zauważenie, to należało przyjąć, że konieczne było takie jego oznakowanie, aby klienci mieli świadomość jego obecności i nie doszło do potknięcia się o ten element.

Zauważyć należy, że po zdarzeniu z udziałem powódki, zmieniono rodzaj i kolorystykę łańcucha i jest on obecnie biało-czerwony.

Z tych samych względów można przypisać marketowi winę w zaniechaniu zabezpieczenia w sposób prawidłowy przejścia w postaci braku należytej staranności, zwłaszcza przy uwzględnieniu zawodowego charakteru działalności marketu. Należyta staranność w realiach niniejszej sprawy wymagała zabezpieczenia przejścia w taki sposób, aby nie było możliwe potknięcie się o to zabezpieczenie.

Zabezpieczenie przejścia za pomocą zapory w ogóle wyeliminowałoby możliwość powstania szkody, ponieważ powódka najprawdopodobniej w ogóle nie weszłaby w przejście lub wycofała się z niego widząc przeszkodę. Także oznakowanie łańcucha jaskrawym kolorem pozwoliłoby uniknąć wypadku – przyciągające uwagę kolory łańcucha pozwoliłby na jego zauważenie a wobec tego także jego ominięcie. Również widoczna informacja o zamknięciu przejścia lub ostrzeżenie o istnieniu przeszkody pozwoliłoby powódce podjęcie właściwej decyzji dotyczącej korzystania z tego przejścia.

Mając na uwadze powyższe Sąd doszedł do przekonania, że pozwany ponosi odpowiedzialność za zdarzenie z dnia 01 grudnia 2011 r.

 

autor: Paulina Stańczak-Wypych – adwokat

Pozostałe wpisy

Noriet reaguje: Rozprawy zdalne coraz bardziej popularne

Kilka tygodni temu po raz pierwszy miałam okazję uczestniczyć w tzw. rozprawie przeprowadzanej w trybie zdalnym, a również na nadchodzący okres w moim kalendarzu zaplanowanych jest parę podobnych spotkań z sądem. Ponieważ z racji faktu, że póki co nie zanosi się na to, że w najbliższym czasie pandemia nas opuści (przypominam, że od dnia 28 grudnia znajdujemy się w fazie tzw. narodowej [...]
13 Styczeń, 2021
czytaj więcej

Obligacje: Czy Administrator zabezpieczeń może działać na rzecz jednego obligatariusza?

Tytuł dzisiejszego artykułu to jedno z najczęściej zadawanych nam pytań. „Pani Mecenas, a jeżeli tylko ja z dwudziestu obligatariuszy się zgłoszę, to czy będzie Pani mogła reprezentować tylko mnie?”. Szanowni Państwo – od reprezentowania interesów jednego, poszczególnego obligatariusza jest jego indywidualny pełnomocnik. Co więcej, zaryzykuję stwierdzenie, że zastępowanie tylko [...]
3 Styczeń, 2021
czytaj więcej

Obligacje: Obligatariusz Samodzielny idzie do komornika (pomijając administratora)

Na potrzeby tego artykułu, przyjmijmy, że Twoje obligacje nie zostały wykupione przez emitenta. Miałeś je zabezpieczone hipoteką, został ustanowiony administrator hipoteki. Administrator hipoteki nie działa – nie ma z nim kontaktu, nie odbiera telefonów, odmawia wykonywania czynności nie dlatego, że np. toczą się rozmowy ugodowe, albo, że zbiera opłaty sądowe, tylko po prostu nie, [...]
22 Grudzień, 2020
czytaj więcej

Obligacje: Obligatariusz Samodzielny – czyli skok na hipotekę z pominięciem administratora

Czasy pandemii premiują dystans społeczny. Do niedawna taką premią nie mogli poszczycić się obligatariusze, którzy w przypadku ustanowienia administratora hipoteki czy też administratora jakichkolwiek innych zabezpieczeń, mieli związane ręce, które mogli składać tylko do takiego administratora. A jak jest z administratorami, kto zna ten wie – różnie bywa. Administrator hipoteki, [...]
14 Grudzień, 2020
czytaj więcej