Obligacje: Ryzyk – fizyk, czyli jakie ryzyko niesie za sobą inwestowanie w obligacje

7 stycznia, 2020

Nowy rok – stare inwestorów dylematy. Nieruchomości – drogo. Tylko drożej i drożej. Lokaty – tanie, tylko niżej i niżej. Teoretycznie grunt o wodę nie woła, zaś w przypadku upadku banku na ratunek pospiesznie przybędzie bankowy fundusz gwarancyjny. Tylko ile z tego zysku? No właśnie ostatnio niezbyt wiele, zatem nie dziwne, że inwestorzy, którzy chcą pomnażać swój kapitał rozglądają się za czymś innym. Tym bardziej, że w chwili obecnej lokowanie środków na lokacie na 2 % powoduje de facto strate, nie zaś zysk, zaś kupowanie mieszkań w Warszawie po 10.000 zł. z metra (na obrzeżach) również nie brzmi nader zachęcająco. Tymczasem na rynku obligacji oprocentowanie po 7 – 8 %.

A jakie ryzyko niesie za sobą inwestowanie w obligacje?
Z okazji nowego roku, zrobimy wcale niekrótki przegląd przykładowych ryzyk fizyk, przy czym nie robimy tego po to, żeby odstraszyć, a uświadomić. To co z reguły jest napisane małym druczkiem, chcemy, żeby wybrzmiało. Nie dlatego, żebyście nie zarabiali, tylko dlatego, żebyście zarabiali świadomie.

Pamiętajcie, że jeżeli którykolwiek scenariusz opisany poniżej się ziści, to może on wpłynąć negatywnie na działalność prowadzoną przez emitenta, a co za tym idzie na jego wypłacalność co bez wątpienia przekłada się na zdolność emitenta do wypełnienia swoich zobowiązań wynikających z obligacji, w tym w szczególności na zdolność do dokonywania płatności z obligacji, ich terminowy wykup, a także na wartość lub rentowność obligacji.

No to zaczynamy.

Ryzyko związane z brakiem ustanowienia zabezpieczeń obligacji lub nieustanowieniem zabezpieczeń obligacji w terminie oraz ryzyko związane z zabezpieczeniem obligacji na przedmiocie, który stanowi obecnie zabezpieczenie innych zobowiązań emitenta
W przypadku dojścia emisji do skutku, emitenci zobowiązują się do ustanowienia zabezpieczenia roszczeń obligatariuszy wynikających z emisji obligacji – no właśnie – „ZOBOWIĄZUJĄ”. Obligacje nie stają się automatycznie zabezpieczone, żeby do tego doszło należy poczynić kilka niezbędnych kroków i najpewniej w 95 % przypadkach wszystko idzie zgodnie z planem. Istnieje jednak ryzyko, że wysokość kwoty pochodzącej z egzekucji z przedmiotu zabezpieczenia, w przypadku niewykupienia obligacji przez emitenta będzie niższa od wyceny rzeczoznawcy a co za tym idzie, niewystarczająca do pokrycia wszystkich zobowiązań z obligacji. Warto pamiętać, że zaspokojenie z przedmiotu zabezpieczenia następuje co do zasady w drodze sądowego postępowania egzekucyjnego. Oznacza to, iż do zajęcia przedmiotu zabezpieczenia przez komornika niezbędne będzie przeprowadzenie postępowania egzekucyjnego o którym mowa w kodeksie postępowania cywilnego co wiąże się z czasem jego zakończenia oraz ewentualnymi kosztami jego przeprowadzenia. Czas? Czasami nawet kilka lat.

Ryzyko związane z ustanowieniem zabezpieczenia obligacji na drugim i dalszym miejscu
Dajmy na to, że zabezpieczeniem obligacji będzie zastaw rejestrowy ustanowiony na zbiorze praw o zmiennym składzie stanowiącym całość gospodarczą w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt 3 Ustawy o Zastawie Rejestrowym pod postacią̨ wierzytelności istniejących oraz przyszłych będących częścią portfela faktoringowego posiadanego przez emitenta albo po prostu hipoteka na mieszkaniu w Warszawie. Przyjmijmy nadto, że wyżej opisany zbiór praw o zmiennym składzie stanowiącym całość gospodarczą jest już przedmiotem wpisanego „na pierwszym miejscu” (po prostu dokonanego wcześniej) w rejestrze zastawów zastawu rejestrowego ustanowionego na rzecz innego wierzyciela Emitenta. Nie jest to sytuacja ani nadzwyczajna ani niespotykana, wręcz przeciwnie. Bardzo często dla kilku emisji obligacji „dawane” jest to samo zabezpieczenie, przy czym każda kolejna emisja to kolejne „miejsce” w kolejce do zaspokojenia. Czyli, jeśli np. twoim zabezpieczeniem jest zastaw na miejscu drugim, a pierwsze miejsce w całości wyczerpie przedmiot zabezpieczenia, to twoje zabezpieczenie nie doprowadzi Cię niestety do zaspokojenia.

Ryzyko zmiany wartości zabezpieczenia
W przypadku dojścia emisji do skutku, emitent zobowiązany jest do ustanowienia zabezpieczenia na warunkach i zasadach opisanych szczegółowo w WEO, natomiast nie ulega wątpliwości, że przedmiot zabezpieczenia powinien zostać poddany wycenie. Niestety, nie możecie wykluczyć zmiany wartości zabezpieczenia na niższą niż wynikającą z Warunków Emisji. Z taką sytuacją mieliśmy na przykład do czynienia w związku ze zmianą przepisów dotyczących obrotu ziemią rolną – po której wartość działek drastycznie spadła. Nie trzeba jednak iść po tak skrajne przykłady, wartość nieruchomości (szczególnie innych niż mieszkania w dużych miastach) ma to do siebie, że lubi się zmieniać, zaś w przypadku działek niejednokrotnie jest tak, że są one warte tyle „ile ktoś chce za nie zapłacić”.

Ryzyko związane z brakiem pokrycia przez Emitenta kosztów niezbędnych do wykonywania funkcji administratora zabezpieczeń
O tym pisałam już w poprzednich artykułach. W przypadku konieczności zaspokojenia się z zabezpieczenia wkracza administrator zabezpieczeń. Jego działalność winna być finansowana przez emitenta. Trudno jednak spodziewać się, żeby emitent, którego sytuacja finansowa jest zła, miał jeszcze „sponsorować” czynności, które wymierzone są de facto w jeszcze dalej idące pogorszenie jego sytuacji. Musicie zatem liczyć się z tym, że w przypadku, gdy koszty niezbędne do wykonywania funkcji administratora nie zostaną uiszczone przez emitenta w terminie wskazanym przez administratora, zobowiązanymi do ich poniesienia będą obligatariusze. Wówczas wszelkie konsekwencje, wynikające z nieuiszczenia przez obligatariuszy kosztów w terminie wskazanym przez administratora ponoszą obligatariusze. Istnieje więc ryzyko, że to obligatariusze będą zobligowani do poniesienia dodatkowych kosztów w celu odzyskania swoich wierzytelności.

Ryzyko kredytowe
Obligacje nie stanowią lokaty bankowej i nie są objęte żadnym system gwarantowania depozytów. Każdy obligatariusz narażony jest na ryzyko niewywiązania się emitenta z zobowiązań wynikających z warunków emisji, w tym z zobowiązania do terminowej wypłaty odsetek oraz do zwrotu kapitału. Wywiązanie się z wymienionych zobowiązań uzależnione jest przede wszystkim od sytuacji finansowej emitenta, która może ulec zmianie w okresie do wykupu obligacji.

Ryzyko odmowy rejestracji obligacji w KDPW
Zgodnie z nowymi przepisami w Ustawie o Obligacjach, które weszły w życie 1 lipca 2019 r. obligacje podlegają rejestracji w depozycie papierów wartościowych prowadzonym zgodnie z przepisami Ustawy o Obrocie. Dokonanie rejestracji obligacji następuje po przydziale obligacji i jest realizowane za pośrednictwem agenta emisji działającego w imieniu emitenta. W przypadku, gdy w procesie weryfikacji agenta emisji zostanie ustalone, że proces emisji został przeprowadzony niezgodnie z przepisami prawa lub oferowane instrumenty nie spełniają warunków rejestracji, obligacje nie zostaną zarejestrowane w KDPW do czasu usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości, co wpłynie na opóźnienie terminu rejestracji obligacji na rachunkach inwestorów. W przypadku, gdy stwierdzone przeszkody nie zostaną usunięte przez emitenta, rejestracja obligacji nie będzie możliwa, a co za tym idzie, prawa z obligacji nie powstaną.

Ryzyko związane z nieokreśleniem celu emisji obligacji
Bardzo często emitenci wyraźnie wskazują na co konkretnie pozyskują środki: np. na zakup nieruchomości, na budowę osiedla mieszkaniowego itp. Emitent może jednak postanowić o nieokreśleniu celu emisji obligacji, stąd pozyskane środki mogą być przeznaczone na dowolny cel a inwestor nie ma możliwości weryfikacji ich przeznaczenia oraz ewentualnych efektów ekonomicznych. Istnieje zatem ryzyko, że emitent środki z emisji może przeznaczyć na sfinansowanie swojego zadłużenia, a nie na rozwój działalności, co w skrajnym przypadku może spowodować pogorszenie sytuacji emitenta.

Ryzyko związane z działalnością podmiotów konkurencyjnych
Nie można wykluczyć pogorszenia pozycji konkurencyjnej emitenta w przypadku pojawienia się nowych konkurentów w segmencie emitenta. W konsekwencji wzrost konkurencji może prowadzić do obniżenia poziomu pobieranych opłat czy też utrudnionego pozyskania klientów, co w dalszej perspektywie może przełożyć się na sytuację finansową podmiotu, któremu de facto „pożyczyliście” pieniądze.

Ryzyko związane z płynnością
Utrzymanie optymalnej ścieżki rozwoju emitenta wymaga zapewnienia środków zewnętrznych w odpowiedniej wartości. To, że na dzień emisji emitent posiada pełną zdolność do regulowania swoich zobowiązań, to nie znaczy, że tak będzie zawsze.
Nie możecie zatem wykluczyć wystąpienia w przyszłości problemów z pozyskaniem finansowania lub problemów z płynnością uniemożliwiających terminowych wykup zapadających serii obligacji – musicie być państwo świadomi, że bardzo często kolejna emisja obligacji służy wykupowi poprzedniej emisji, więc brak pozyskania finansowania na ten cel, może skomplikować planowany wykup.

Ryzyko upadłości lub restrukturyzacji
W przypadku niewypłacalności emitenta oraz w wypadku jego upadłości lub restrukturyzacji obligatariusz może nie odzyskać całości lub części środków zainwestowanych w obligacje. Emitent może stać się niewypłacalny, jeżeli utraci zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych albo gdy jego zobowiązania pieniężne będą przekraczać wartość jego majątku. W sytuacji niewypłacalności może zostać ogłoszona upadłość emitenta. W takiej sytuacji spłata jego zobowiązań, a w tym zobowiązań z obligacji będzie podlegała regulacjom Prawa Upadłościowego. Przepisy te uniemożliwiają również skuteczną realizację przez obligatariuszy uprawnienia do żądania wcześniejszego wykupu obligacji. Skutkiem ogłoszenia upadłości emitenta będzie natychmiastowa wymagalność jego zobowiązań, w tym zobowiązań z obligacji. Wierzyciele będą zaspokajani na zasadach i w kolejności wskazanej w przepisach Prawa Upadłościowego. Pomimo niewypłacalności emitenta, wniosek o ogłoszenie upadłości może zostać oddalony lub postępowanie upadłościowe może zostać umorzone z braku majątku emitenta na zaspokojenie kosztów postepowania. W razie niewypłacalności lub zagrożenia niewypłacalnością emitenta jego zobowiązania, w tym zobowiązania z obligacji mogą również podlegać restrukturyzacji w trybie przepisów Prawa Restrukturyzacyjnego. W razie wszczęcia postępowania upadłościowego lub postepowania restrukturyzacyjnego prowadzenie egzekucji wobec emitenta w celu zaspokojenia wierzytelności z Obligacji może nie być możliwe lub może być ograniczone przez przepisy prawa lub przez orzeczenia sądu.

Co więcej, w przypadku upadłości musicie pamiętać, że obligacje nie są na pierwszym miejscu „łańcucha pokarmowego”. W pierwszej kolejności zaspokojeniu podlegają koszty postępowania, podatki, należności względem ZUS, a dopiero w dalszej części inne zobowiązania pieniężne.

Ryzyko zmian stóp procentowych
Ryzyko stopy procentowej wynika z narażenia bieżącego i przyszłego wyniku finansowego emitenta na niekorzystne zmiany stóp procentowych. Zarządy spółek podejmują decyzje o emisji obligacji opartej na stałej stopie procentowej. Emitent oferuje oprocentowanie atrakcyjniejsze dla obligatariuszy niż tradycyjne formy oszczędzania tj. lokaty. Nie możecie jednak wykluczyć, iż w przypadku wzrostu stóp procentowych depozytów zmuszony będzie w kolejnych emisjach podnieść oprocentowanie obligacji zwiększając tym samym koszty emisji.

Ryzyko związane z brakiem stabilności polskiego systemu prawnego i podatkowego
Emitent nie może zagwarantować, że nie zostaną w przyszłości wprowadzone niekorzystne dla emitenta zmiany legislacyjne dotyczące prowadzonej przez niego działalności. Wszelkie zmiany przepisów oraz różnorakie ich interpretacje mogą wpłynąć na pogorszenie jego sytuacji.
Ze względu na częste zmiany w przepisach prawa w Polsce, zmieniają się także interpretacje prawa oraz praktyka jego stosowania. Nowelizowane przepisy prawa, a także odmienne jego interpretacje, zwłaszcza w odniesieniu do prawa podatkowego, norm regulujących prowadzenie działalności gospodarczej, prawa pracy i ubezpieczeń społecznych czy też regulacji z zakresu papierów wartościowych, mogą wywołać negatywne konsekwencje dla spółki. Szczególnie częste i niebezpieczne są zmiany interpretacyjne przepisów podatkowych czy też zakusy na znaczące podnoszenie płacy minimalnej. Brak jest jednolitości w praktyce organów skarbowych i orzecznictwie sądowym w sferze opodatkowania. Przyjęcie przez organy podatkowe interpretacji prawa podatkowego innej niż stosowana przez emitenta może powodować pogorszenie jego sytuacji finansowej, a w efekcie ujemnie wpłynąć na osiągane wyniki i perspektywy rozwoju. Należy bowiem pamiętać o tym, że rozliczenia podatkowe mogą być przedmiotem kontroli organów skarbowych, które w razie wykrycia nieprawidłowości uprawnione są do obliczania zaległości podatkowych wraz z odsetkami. Deklaracje podatkowe mogą zostać poddane kontroli skarbówki przez okres pięciu lat, a niektóre transakcje przeprowadzane w tym okresie, w tym transakcje z podmiotami powiązanymi, mogą zostać zakwestionowane.. W efekcie kwoty wykazane w sprawozdaniach finansowych mogą ulec zmianie w późniejszym terminie, po ostatecznym ustaleniu ich wysokości przez urzędy skarbowe.

Ryzyko związane z koniunkturą gospodarczą w Polsce i za granicą
W całym 2018 r. wzrost PKB w Rzeczpospolitej Polskiej wyniósł wg Komisji Europejskiej 5,1%. Komisja Europejska przewiduje dalszy wzrost polskiego PKB o 3,5% w 2019 r. i 3,2% w 2020 r.
Zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego może spowodować spadek przychodów ze sprzedaży emitenta i tym samym zmniejszenie wartości oferowanych przez niego usług. Jednocześnie okres dekoniunktury, spowolnienia gospodarczego lub recesji powoduje również zwiększone ryzyko upadłości firm i zwiększenia strat. Dodatkowo ewentualne zmniejszenie tempa wzrostu produktu krajowego brutto, nakładów na konsumpcję lub nakładów inwestycyjnych oraz innych wskaźników o analogicznym charakterze może niekorzystnie wpłynąć na sytuację finansową emitenta.

Wyżej wskazane ryzyka nie stanowią zamkniętego katalogu ryzyk, a jedynie wymiennie ryzyk najistotniejszych. Każdy z was inwestorów narażony jest na ryzyko niewywiązania się emitenta z jego zobowiązań względem obligatariuszy, w tym z zobowiązania do terminowej wypłaty odsetek oraz do zwrotu całości zainwestowanych przez was pieniędzy. Wywiązanie się z wymienionych zobowiązań uzależnione jest przede wszystkim od sytuacji finansowej emitenta, która może ulec zmianie w okresie do wykupu obligacji. Podobnie jest z zaspokojeniem się z przedmiotu zabezpieczenia, którego wartość również może ulec zmianie, szczególnie wtedy kiedy jest ściśle powiązana z działalnością emitenta.

autor: Paulina Stańczak-Wypych – adwokat

Pozostałe wpisy

Noriet z Sądu: Ponad 400 000 zł zadośćuczynienia – omówienie naszej sprawy

Jedną z gałęzi spraw, którymi zajmujemy się w naszej kancelarii, są sprawy o zadośćuczynienie i odszkodowanie za krzywdy, które powstały na skutek wypadków komunikacyjnych. Z uwagi na to, że jest to kategoria spraw, która w dużej mierze bazuje na opiniach biegłych, które wpływają do akt w toku spraw sądowych, potrafią one trwać latami. Bardzo często klienci mocno zastanawiają [...]
30 grudnia, 2021
czytaj więcej

Obligacje: Hipoteka niejedno ma imię

Miesiąc listopad przyniósł nam wyrok zasądzający (na chwilę obecną – jeszcze nieprawomocny) w sprawie z powództwa naszej Kancelarii działającej w roli Administratora hipoteki ustanowionej na zabezpieczenie wyemitowanej serii obligacji przeciwko dłużnikom rzeczowym – właścicielom nieruchomości, na których ustanowione zostały hipoteki, niebędących emitentem tychże obligacji. Sprawa, [...]
2 grudnia, 2021
czytaj więcej

Noriet radzi: Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, czyli nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania

Jak mówią „Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. Doświadczenie życiowe uczy bowiem, że dobre intencje (również ustawodawcy) niestety nie są wystarczające do tego, by działanie przyniosło pozytywne skutki. Bywa niekiedy tak, że zamierzenia rozmijają się z efektami albo prowadzą do czegoś zupełnie odwrotnego. Chociaż teorii spiskowych znalazłybyśmy w internecie mnóstwo, przyjmijmy jednak, że założenia ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie były dobre i absolutnie pożądane społecznie. Cel jest mianowicie taki: natychmiast odseparować kata od ofiary. Cel z pewnością szczytny i ważny. Czy jednak możemy powiedzieć, że uświęca on środki – wszelkie środki? Nawet takie, które stoją w sprzeczności z podstawowymi wolnościami i prawami człowieka? No bo przecież prawo i władza państwowa mogą w te sprzeczności w pewnym sensie wchodzić. Prawo karne – pozbawienie i ograniczenie wolności, prawo administracyjne – zakaz budowy domu na terenie przeznaczonym pod zabudowę związaną z przemysłem czy na terenie zalewowym. Przykładów mamy oczywiście mnóstwo, ale taka jest kolej rzeczy. Tak to już jest. Ale czy to jest ten przypadek? Wracając jednak do tematu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, której zapisy miałyśmy wreszcie okazję przetestować w praktyce. Tytułem wstępu zaznaczmy, że każdy kto zawodowo uczestniczy w sądowych sprawach rodzinnych doskonale wie, że w parze ze sprawą o rozwód z orzekaniem o winie podejrzanie często idą sprawy karne o znęcanie się. Przyznajemy szczerze, że trudno nam uwierzyć że tak ogromny odsetek rozwodów miałby być spowodowany, aż tak ciężkimi przewinieniami jak znęcanie się nad małżonkiem. Wobec tego nasz subiektywny wniosek z obserwacji czynionych na salach sądowych, jest dość prosty i oczywisty, chociaż co jasne, niekoniecznie prawdziwy. Mianowicie wydaje nam się, że bardzo duża ilość spraw o znęcanie się jest zupełnie bezzasadna i wytaczana wyłącznie na potrzeby postępowania rozwodowego (argument – mój mąż/moja żona jest winny/a rozpadowi małżeństwa, bo przecież toczy się przeciwko jemu/jej postępowanie karne o znęcanie się – wydaje się rozwodzącym się małżonkom bardzo przekonujący) bądź też „działem bitewnym” dla jednego ze skłóconych małżonków (nie chcesz się zgodzić na moje warunki, to ja cię oskarżę o znęcanie). No i niestety wydaje się, że z narzędziem, o którym dzisiaj tu opowiemy, będzie nie tylko podobnie, ale może być dużo gorzej. Bo to na razie pokazała nam praktyka. Aby sprawa karna, np. taka o znęcanie się, znalazła swój finał w postaci prawomocnego wyroku skazującego musi minąć sporo czasu. Taką sprawą zajmie się kompleksowo prokuratura i sąd. Jeśli ktoś rzeczywiście jest winny znęcaniu się szansa na to, że nie zostanie skazany jest już bardzo mała. I to są bardzo poważne sprawy i poważne oskarżenia, których nikt nie może zbagatelizować, ale też, chociażby z uwagi na względnie wysokie zagrożenia karą, trudno uwierzyć, żeby w takim postępowaniu sądowym miało nastapićskazanie przy kompletnym braku dowodów, wbrew domniemaniu niewinności. Inaczej niestety i w naszej ocenie dużo gorzej, sprawa ma się w przypadku przedmiotowej ustawy. Zacznijmy więc od przepisów. Zgodnie z art. 11a ust. 1 ustawy z 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (tj. z 24 sierpnia 2015 r. Dz.U. z 2015 r. poz. 1390) jeżeli członek rodziny wspólnie zajmujący mieszkanie, swoim zachowaniem polegającym na stosowaniu przemocy w rodzinie czyni szczególnie uciążliwym wspólne zamieszkiwanie, osoba dotknięta przemocą może żądać, aby sąd zobowiązał go do opuszczenia mieszkania.  Przepis ten w swoim zamierzeniu ma więc za zadanie chronić osoby dotknięte przemocą ze strony członka rodziny, które jednak nie mają możliwości uwolnić się od niego z uwagi na wspólne zamieszkiwanie. Cel, jak się wydaje, jest jeden: niezwłoczne odseparowanie poszkodowanego i oprawcy oraz zapobieżenie kontynuowania stosowania przemocy wobec rodziny. Przepis jest mocno interwencyjny, a skutki jego zastosowania daleko idące, stąd ustawodawca powinien przewidzieć bardzo skrupulatną i szczelną, uniemożliwiającą w jak najwyższym stopniu nadużycia tego prawa regulację. Mamy więc tu taki oto szereg przesłanek koniecznych do orzeczenia przez sąd opuszczenia przez daną osobę mieszkania: konieczność wspólnego zamieszkiwania sprawcy przemocy i osoby jej dotkniętą, szczególnie uciążliwy charakter zachowania sprawcywięzi rodzinne uczestników. Paragraf drugi wskazanego powyżej art. 11a, wskazuje, że ust. 1 stosuje się również w przypadku, gdy osoba dotknięta przemocą w rodzinie opuściła wspólnie zajmowane mieszkanie z powodu stosowania wobec niej przemocy w tym mieszkaniu oraz w sytuacji, w której małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu oraz inna osoba stosująca przemoc w rodzinie, okresowo lub nieregularnie przebywa w mieszkaniu wspólnie z osobą dotkniętą przemocą w rodzinie. Tyle od ustawodawcy, a teraz kilka słów od praktyków, czyli od nas. Jak więc wyglądało de facto nasze pierwsze zetknięcie się z tymi zapisami w praktyce? Wyobraźmy sobie więc sobie małżonków, żyjących razem, mieszkających wspólnie z dziećmi w domu. Jedno z małżonków decyduje się jednak podjąć kroki zmierzające do uzyskania rozwodu i rozstania (w naszym przypadku – co podajemy jedynie dla kontekstu – powodem było jak się wydaje zakończenie więzi emocjonalnej i chęć rozpoczęcia nowego życia z innym partnerem). Wiadomo jednak, że od wizyty u prawnika (pozew rozwodowy) do wyprowadzki byłego małżonka (czyli rozwód, kontakty, władza rodzicielka, alimenty, podział majątku, egzekucja) to wiele, wiele lat. Jak by to więc wszystko przyspieszyć, żeby lata młodości, świetności, piękna cielesnego nie uciekały w tej małżeńskiej niedoli i pod dachem wspólnym z niekochanym już małżonkiem? Jak by tu pozbyć się tego niewygodnego członka rodziny? I w tym momencie wchodzi ona. Cała na biało. Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Tak. Widziałyśmy na własne prawnicze oczy, jak rękami tej właśnie ustawy małżonkowi naszego Klienta bez większego wysiłku (prawdopodobnie na podstawie porad udzielanych w internecie na forach dla kobiet), udało się pod nieobecność małżonka, którego ochoty nasz antybohater już więcej oglądać nie miał, zadzwonić na Policję (mógł też oczywiście stawić się na komisariacie), a następnie przedstawić siebie jako ofiarę domowej przemocy i zażądać odseparowania rzekomego oprawcy od ofiary na podstawie omawianej ustawy. Pewnie każdy w tym miejscu łapie się za głowę, bo przecież nikt nie uwierzy nam, kiedy nie mamy jakichkolwiek dowodów. Z resztą przecież nic w praworządnym państwie nie działa na wiarę. Nikt nie poczyni tak drastycznych kroków (wyrzucenie kogoś z domu na ulicę) bez udziału sądu, bez analizy przesłanek o których była wyżej mowa. Ale niestety – Policja może. Z pewnością niebawem napiszemy artykuł na temat problemów z jakimi borykać się muszą właściciele nieruchomości, w których przebywa niewłaściciel i nie chce takiej nieruchomości opuścić. Temat sytuacji ludzi bankrutujących z powodu braku możliwości eksmisji i bardzo – w naszej ocenie – niesprawiedliwego prawa w tej kwestii i co za tym idzie, temat bezczynności Policji, która stara się przy czynnościach dotyczących nieruchomości być bezstronna i nie wnikać w konflikt mający charakter sporu cywilnego, uczestniczyć tylko na zasadzie prewencyjnej i pilnując aby podczas płomiennych kłótni nikt nikogo nie pobił, wydaje nam się jakoś z tym o czym dzisiaj piszemy pokrewny. Póki co jednak zauważmy, że nawet więc gdyby Policja zastała w mieszkaniu dwie skłócone osoby, z których jedna posiadałaby zaopatrzony w klauzulę wykonalności wyrok eksmisyjny, a druga nie miałaby nic i twierdziła jedynie, że ona tu sobie jest i mogą jej wszyscy zrobić także dokładnie nic, to w jaki sposób Policja mogłaby pomóc? Co najpewniej by zrobiła? No właśnie – rzeczywiście okrągłe nic. A jak to jest w omawianym przypadku? Zacytowany powyżej fragment ustawy nie brzmi wcale aż tak drastycznie, bo przecież mamy tam Sąd, który zanim wyda decyzję, to wszystko zważy, przeanalizuje, sprawdzi czy wszystkie przesłanki zachodzą. Więc dlaczego my tu wciąż o Policji? I tu właśnie dochodzimy do sedna problemu. Otóż regulacje, o których tu mowa, a konkretniej dodany do ustawy o Policji art. 15aa ust. 1 nadaje, wobec osoby, która swoim zachowaniem polegającym na stosowaniu przemocy w rodzinie stwarza zagrożenie dla życia lub zdrowia osoby dotkniętej tą przemocą, bardzo szerokie uprawnienia Policji. Otóż na mocy powyższego przepisu, który w życie wszedł właśnie w maju 2020 r. policjant będzie miał prawo wydać nakaz natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakaz zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Policja może więc nakazać „przemocowcowi” natychmiastowe opuszczenie domu. Sprowadza się to do naklejenia przysłowiowej karteczki na drzwiach z napisem „zakaz wstępu”. Bez przeprowadzania postępowania dowodowego, bez nawet potrzeby uprawdopodobnienia przez pokrzywdzonego czy funkcjonariuszy, iż nastąpiły jakieś zdarzenia, bez świadków, bez wcześniejszych interwencji. Słowem więc, nawet bez najmniejszego śladu przemocy, można kogoś wyrzucić z jego własnego domu. Oczywiście, w dalszym, już sądowym, etapie następuje postępowanie dowodowe, które toczy się normalnie na sali sądowej przed zawodowym sędzią (co ciekawe, ale też logiczne w postępowaniu cywilnym). A co rzekomy „przemocowiec” potuła się po mieście jako faktycznie bezdomny, to już tylko jego.  Żeby była jasność – ktokolwiek stosuje wobec domowników, tj. czy to dzieci, czy też innych członków rodziny przemoc zagrażającą zdrowiu czy życiu, niechaj już nigdy do domu nie wraca (niech trafi tam gdzie jego miejsce, czyli do aresztu, a następnie więzienia). Intencją naszego artykułu jest jednak zwrócenie uwagi na to, że narzędzie ustawodawcze, w rękach osób wyrachowanych, może być zwyczajnie niebezpieczne, dlatego warto nad konstrukcją takiego narzędzia zastanowić się trochę głębiej, albo w ogóle go nie wprowadzać. Wracając do przesłanek zastosowania przepisu, warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że ustawa stosuje pojęcie przemocy, która z pewnością jest zjawiskiem szerszym niż znęcanie się. Przemocą może być np. nadużywanie władzy rodzicielskiej, stosowanie przeważnie komunikatów odrzucających i poniżających, wyzwiska i wulgaryzmy, notoryczne zgłaszanie pretensji z błahych powodów, krytykowanie, wypowiadanie przeważnie negatywne ocen i komentarzy pod adresem członków rodziny, wprowadzanie nerwowej atmosfery w domu. Takie zachowania bez wątpienia wywołują cierpienie wśród domowników, naruszają ich godność osobistą, prawo do spokojnego życia rodzinnego oraz więzi rodzinnych. Na skutek takich zachowań domownicy nie czują się swobodnie we własnym domu, wciąż są narażeni na kolejne upokorzenia i poniżającą krytykę ze strony oprawcy i dla takich osób, wprowadzone ustawą narzędzie, bez wątpienia jest obecnie jednym ze skuteczniejszych metod na walkę z przemocowcami. Ale sami Państwo widziecie jak bardzo zachowania objęte tą definicją są ocenne. I czy to rzeczywiście powinna oceniać Policja? autor: Paulina Stańczak-Wypych i Aleksandra Zagajewska – adwokaciJak [...]
20 listopada, 2021
czytaj więcej

Noriet Rodzinnie: Rozprawa rozwodowa w wersji on-line

Celowo wstrzymywałam się z oceną rozpraw online do momentu, w którym przerobię ich wystarczająco dużo. Początkowo podchodziłam do nich jak pies do jeża, z ograniczonym zaufaniem i jedną wielką niechęcią. Tymczasem, w miarę upływu czasu, dostrzegam coraz więcej zalet takiej formy przeprowadzania rozpraw, o ile każdy uczestnik rozprawy faktycznie uczestniczy w [...]
8 listopada, 2021
czytaj więcej